ZESPÓŁ NAWROTU CHOROBY

Aktualizacja: 21 kwi 2019



TSUNAMI

Często w mojej praktyce klinicznej spotykam się z myleniem głodu alkoholowego z nawrotem choroby. To coś podobnego jak w mowie potocznej mylimy lęk ze strachem używając naprzemiennie do nazywania tego samego zjawiska. Postaram się Wam wyjaśnić i opisać, co to jest nawrót.

Jakie warunki muszą być spełnione przez osobę uzależnioną aby można mówić w ogóle o nawrocie ?

Otóż musi być przede wszystkim podjęta decyzja o utrzymaniu abstynencji i jakiś czas udane wysiłki w jej realizacji, a po drugie osłabienie działania psychologicznych mechanizmów uzależnienia. A ponieważ jak wiemy mechanizmy te mają to do siebie, że same działać nie przestają to znaczy, że mówimy o podjętym leczeniu z decyzją o utrzymaniu abstynencji.

Nawrót trzeba rozumieć jako proces. Można dyskutować, do którego momentu mówimy o przyczynach wywołujących nawrót, a od którego o samym nawrocie, lecz z punktu widzenia zapobiegania nawrotom nie ma to znaczenia.

Wiadomo, że nawrót jest :

  • procesem postępującym

  • zaczyna się jakiś czas przed powrotem do picia

  • poprzedzają go widoczne znaki ostrzegawcze

I tutaj chciałbym was zapytać, czy zdarzyło się wam usłyszeć od swoich bliskich – „wiedziałem, że to się zbliża”

Ważnym elementem procesu nawrotu jest wewnętrzna walka między motywacją do utrzymania abstynencji a nałogowo uzasadnioną chęcią wypicia alkoholu.

Jak dochodzi do nawrotu?

Aby plastyczniej zobrazować proces nawrotu porównam go do pewnego zjawiska powodowanego przez siły natury które nazywa się Tsunami.

W przeciwieństwie do typowych fal tsunami powstaje pod wpływem impulsu, jakim jest podmorskie trzęsienie ziemi lub znacznie rzadziej erupcja wulkaniczna, uderzenie meteorytu lub podmorskie osuwisko.

A jak to wygląda w procesie nawrotu? Co go uaktywnia, co może być czynnikiem wyzwalającym, wzbudzeniem?

Mogą to być sytuacje zewnętrzne jak np.: utrata pracy, rozwód, brak środków finansowych, choroba lub śmierć w rodzinie. Ogólnie rzecz biorąc – problemy, zadania do wykonania, trudne sytuacje interpersonalne, sytuacje ryzyka. Mogą to być również czynniki wewnętrzne: cierpienie, bóle, choroby somatyczne.

A więc wiemy już co może być wzbudzeniem w przypadku tsunami i procesu nawrotu. A co jest potem ?

Potem następuje propagacja czyli rozprzestrzenianie się. Fala porusza się z prędkością pasażerskich samolotów odrzutowych. Jej długość dochodzi nawet do 750 km, choć najczęściej ma poniżej 200 km. Ale mamy tu pewien niesłychanie ważny problem. Fali tej absolutnie nie da się zobaczyć. Najczęściej ma poniżej 1m wysokości, ale za to na całej swej długości.

A co się dzieje z człowiekiem uzależnionym, gdy już zadziałały czynniki wyzwalające ?

Otóż rodzi się stres, napięcie emocjonalne, nierzadko cierpienie. Występują zaburzenia w sposobie myślenia, w sferze emocjonalnej, w sposobie postępowania i zachowania. Uaktywniają się psychologiczne mechanizmy uzależnienia a w ich wyniku głód alkoholu. Dochodzi do walki między motywacją do utrzymania abstynencji a chęcią powrotu do picia. Co ciekawe, tak jak w przypadku tsunami morderczej fali nie widać, tak w tej fazie procesu nawrotu uzależniony nie dostrzega zbliżającego się picia.

Tsunami docierając do brzegu zwalnia swoją prędkość w zderzeniu z wypłycaniem dna morskiego wypiętrzając morderczą falę nawet do 35m. Dziesięć niszczycielskich tsunami zabiło w latach dziewięćdziesiątych ponad cztery tysiące ludzi.

Proces nawrotu kończy się piciem.

Czy proces tsunami musi się kończyć śmiercią a proces nawrotu piciem ?

Otóż nie.

Amerykanie opracowali system wczesnego wykrywania tsunami oraz zajęli się edukacją społeczną w zagrożonych rejonach wygląda to tak, że na dnie oceanu montuje się czujniki ciśnienia dennego. Gdy grzbiet tsunami się przesuwa te precyzyjne instrumenty nawet na głębokości 6000m są w stanie zarejestrować podniesienie słupa wody o 1cm. Nie rejestrują zwykłych fal. Natomiast profesjonalna psychoterapia uzależnień opracowała strategię zapobiegania nawrotom picia poprzez edukację, rozpoznawanie sygnałów ostrzegawczych i planowanie postępowania na wypadek ich pojawienia.

Na koniec jeszcze jedna uwaga i niech to zabrzmi jak memento. Z wywiadu przeprowadzonego wśród mieszkańców wyspy Flores którzy przeżyli tsunami w 1992r (zginęło 1000 osób), wynika, że większość z nich nie uznała trzęsienia ziemi za naturalne ostrzeżenie przed tsunami i nie uciekła w głąb wyspy.

Tak więc widać, że nawet najbardziej wiarygodne ostrzeżenia nie będą skuteczne bez efektywnej współpracy mieszkańców.

Jak więc widać oba zjawiska mają stałe elementy składowe. Daje się przewidywać ich wystąpienie, są natomiast trudno obliczalne w skutkach jeśli się je zlekceważy.


36 wyświetlenia